Każdy z nas ma jakieś ubranie, które szczególnie lubi nosić – może to jest sukienka, koszula, spodnie, marynarka…
Królewny też tak mają, te kilkuletnie również. A może te kilkuletnie to nawet bardziej 🙂
Co zrobić, gdy ulubiona sukienka ulegnie jakiejś katastrofie, ku wielkiej rozpaczy królewny?

o rety, plama na samym środku sukienki… co robić?

trzeba pokombinować i pójść
na ratunek królewnie…

 

Pani w pasmanterii, gdy poszłam tam z sukienką szukać pasujących dodatków poradziła mi najprostsze rozwiązanie – naszyć tam dużą kokardę…
Pomysł oczywisty może, ale w tym wypadku odpada. Sukienka ma już kokardę z tyłu. Dwie i do tego różne, to by było mało eleganckie wg mnie.
Trzeba pokombinować tak, żeby wyglądało jak najbardziej naturalnie, żeby nikt nie miał złudzeń, że tak właśnie ma być.

Zaczęłam przeglądać wstążki w różnych odcieniach różu, również pod tym kątem, żeby były w tym samym odcieniu, dwóch szerokości: 7 cm, żeby zakryć plamę, oraz 2 cm na obszycie dołu sukienki.

Wstążka przyszyta przy pasie, jest lekko zmarszczona, żeby ładniej się układała (falbanka), a jednocześnie zakrywa plamę.
Na wypadek, gdyby w tańcu na balu zdarzyło się tak, że falbanka zagnie się do góry ukazując ukryty nieładny szczegół, doszyta jest szarfa ze wstążki, która wykorzystana była do obszycia dołu.


Plama była centralnie, na środku, więc szarfa ładnie się wkomponowała w całość.
Teraz królewna ma 100% pewności, że plamy nie będzie widać i może tańczyć, tańczyć, tańczyć…

 

Ps. Marysiu, mam nadzieję, że bal był udany…

Zakupy:

wstążka róż szer. 7 cm – 1m
wstążka róż (ten sam odcień co wyżej) szer. 2 cm – 2 metry
nici różowe – 1 szpulka
łączny koszt materiałów: 8,50 zł + spacer do pasmanterii

A ponieważ mamy karnawał, przypominam, jak niewielkim kosztem, choć wkładając w to trochę pracy własnej, można wykonać stroje karnawałowe dla dzieci, czyli post z ubiegłego roku już wirują serpentyny