„(…) Mendelssohnem stukają kopyta”…

Nie wiem, czy są jakieś ograniczenia, kiedy można, a kiedy nie – wziąć ślub. Jednak są miesiące, kiedy jest ich zdecydowanie więcej, niż w innych (np. w tych z literą „r” na szczęście).
Ostatnio słyszałam w radio, od specjalisty z firmy organizującej przyjęcia weselne, że właśnie zaczyna się sezon ślubny. Jeżeli tak, to ja też trochę w tym temacie.
Coraz częściej zdarza się, że w zaproszeniu znajdujemy informacje, czego zamiast kwiatów życzyliby sobie nowożeńcy (np. przybory szkolne, które podarują dzieciom w szpitalu, domu dziecka itp.)
W zeszłym roku byliśmy zaproszeni na ślub. Państwo młodzi również z zaproszeniu poinformowali, że nie chcą kwiatów. Chcieliby książki albo wino. Wybraliśmy wino – wydaje mi się, że chyba jednak ciut łatwiej trafić w gust, niż z książkami.
Samo wino?
Tak po prostu?
Niekoniecznie.
Dwie butelki – jak para młoda.
I już?
Też nie.
Butelka z białym winem w sukni ślubnej i kapeluszu, druga – z czerwonym – w czarnym fraku i meloniku.
„Sto lat młodej parze!”

IMG_9939

Technicznie:
– biały (lub tak jak tu) ecru kordonek na wykonanie kapelusza i góry sukni ślubnej (szydełko nr 1,25 mm – półsłupki)
– biała organza na dół sukni
– kawałek fioletowej organzy na ozdobienie kapelusza i sukni
– koraliki (białe perełki) na ozdobienie stroju panny młodej
– czarny kordonek na melonik i górę fraka (szydełko nr 1,25 mm – półsłupki)
– czarny filc na dół i wykończenie góry fraka (klapy, kieszonka, mucha)
– biały filc (na koszulę)