…bo czasem bywa tak, że już się opatrzą, że zbyt długo leżą w szafie i nie ma już raczej dla nich szansy, że jeszcze je założysz….
Zdarza się i tak, że jakimś magicznym sposobem „skurczyły się” na półce, lub „rozciągnęły” i już nie są w Twoim rozmiarze.

Przy sezonowym przeglądzie szafy zazwyczaj ubrania dzielę na cztery kupki: 1. te co zostają w szafie (noszę), 2. te, które mogę komuś przekazać, 3. te, które już czas wyrzucić oraz 4. te, które zostaną w specjalnym pudle, bo z nich mogę jeszcze wyczarować coś zupełnie nowego…
I właśnie ta czwarta kupka to tzw. drugie życie ubrań… Z tej czwartej powstały ostatnio jesienne dodatki – dla Hani i dla mnie.

Dla Hanki szalałam z fioletami: lila-śliwkowy cienki cardigan nie miał coś ostatnio fasonu, bawełnianej ciemno fioletowej bluzki już nie nosiłam.
Nożyczki w ruch i powstał zestaw jesienny – czapka i komin (dwuwarstwowy). Środek to właśnie bawełniana bluzka, z wierzchu sweterek. Do tego serduszko wycięte ze sweterka w innym odcieniu fioletu, guziczki i jest…. rękawy z tego ostatniego sweterka świetnie posłużą jako getry.

20161103_11095120161103_111010

Dla siebie zrobiłam komin – omotkę, ze swetra w biało grafitowe prążki. Prążki na przekór wszechobecnym teraz wielkim szalom i chustom w kratę.
Omotka też jest dwuwarstwowa (środek to czarna cieniutka bawełna z bluzki). Do płaszcza całkiem – całkiem. Rękawy się nie zmarnują – świetne narękawki (nałokietniki) z nich będą – lubię czasem do koszuli, czy bluzki założyć takie cudo. Z ciekawostek: dawniej nałokietniki (jako rodzaj rękawa od dłoni do łokcia), były czasem zakładane przez pracowników biurowych i urzędników na właściwy rękaw, w celu ochronienia go przed zabrudzeniem lub zniszczeniem. I nosili je także mężczyźni.

20161103_11120420161103_111335

technicznie:
– potrzebne ubrania, których tkanina wciąż Ci się podoba, ale wiesz, że w takiej wersji jak obecnie już danej rzeczy nie założysz…
– nożyczki i odważne cięcie…
– maszyna, igła, nitka…